O problemach ze szkolną katechezą - rozmowa z bp Markiem Mendykiem
O problemach ze szkolną katechezą - rozmowa z bp Markiem Mendykiem
Temat obecności katechezy w szkole powraca, co jakiś czas. Ministerstwo Edukacji Narodowej podjęło decyzję o przeniesieniu nauczania religii z programu ramowego do programu szkolnego. Biskupi obecni na ostatniej konferencji Episkopatu Polski apelują po raz kolejny o pozostawienie katechezy w programie ramowym. Decyzje Ministerstwa są niepokojące, mogą bowiem oznaczać marginalizowanie religii, a w dalszej perspektywie usunięcie jej ze szkół. O tym, dlaczego jest to niebezpieczne i co to może oznaczać, z biskupem Markiem Mendykiem, przewodniczącym Komisji ds. Wychowania Katolickiego rozmawiał ks. Waldemar Wesołowski.
Ks. Waldemar Wesołowski: księże Biskupie, przypomnijmy najpierw, w czym tkwi problem? Co oznacza przesunięcie katechezy z programu ramowego do programu szkolnego.
Bp Marek Mendyk: W ubiegłym roku w 7 lutego Pani Minister podpisała rozporządzenie o ramowych planach nauczania, z którego wynika, że nauczanie religii, obok także języka mniejszości narodowych, znalazło się poza ramówką, czyli poza blokiem przedmiotów obowiązkowych, które muszą być realizowane w szkole. W tym rozporządzeniu religia jest wyraźnie usytuowana w ramach zajęć szkolnych. Nasz niepokój wiąże się z tym, że istnieje uzasadniona obawa, że religia będzie przedmiotem na marginesie. Ta marginalizacja w przyszłości może doprowadzić nawet do wyeliminowania religii z nauczania. Episkopat Polski stoi na stanowisku, że religia jest ważnym przedmiotem w szkole. Jest ona przedmiotem nieobowiązkowym, ale w momencie wyboru rodziców, złożenia deklaracji, że dziecko będzie uczęszczało na lekcje religii, ten przedmiot staje się obligatoryjny i dla szkoły, i dla ucznia. Biskupi upominają się także o to, by wyraźnie odczytać misję, jaką ma do spełnienia ten przedmiot, jakim jest katecheza w szkole. Wobec kryzysu wychowania, a taki jest w polskiej szkole, religia, katecheza ma swoją szczególną rolę wychowawczą i o tym trzeba pamiętać.
Ks. WW: Trzeba też pamiętać, że program ramowy zobowiązuje do finansowania przedmiotu z budżetu państwa, natomiast finansowanie za program szkolny spada na samorządu.
Bp. MM: Ciężar finansowania przedmiotów poza ramówką, to znaczy przedmiotów, które są nauczane w szkole, ale poza ramowymi planami nauczania, spoczywa na samorządach. A samorządy mówią wprost, nie mamy pieniędzy. I nie zawsze wynika to ze złej woli. Samorządowcy mówią: „My nie mamy pieniędzy na zapewnienie podstawowych potrzeb. Nie ma pieniędzy na remont dróg, na nowe drogi, na sieć kanalizacyjną, a tymczasem zmusza się nas do tego, by finansować dodatkowe zajęcia w szkole”. Tutaj chcę podkreślić, że Konkordat i Konstytucja gwarantują nam, że państwo, szkoła będą spełniały swoją funkcję edukacyjną z godnie z wartościami, jakich zażyczą sobie rodzice. Jeśli rodzice chcą posyłać dzieci na religię, państwo ma obowiązek o to zadbać. Państwo, nie samorządy, stowarzyszenia czy grupy wyznaniowe.
Ks. WW: Wspomniał Ksiądz Biskup o problemach wychowawczych. Słyszymy o narkotykach w szkole, o przemocy, alkoholu, przestępczości itd. Szkoła nie potrafi z tym sobie poradzić. A przecież katecheza jest wielkim sprzymierzeńcem w dziedzinie wychowania. Dlaczego zatem jest taki niezrozumiały opór?
Bp. MM: Jest jakaś przedziwna polityka, myślę, że też nawet zmowa, żeby marginalizować, ignorować, eliminować ten element wychowania religijnego w wychowaniu całego człowieka. Na spotkaniu takiego zespołu roboczego ja postawiłem Pani Minister pytanie: dlaczego wy, jako ministerstwo wobec agresji, z którą się spotykamy w szkołach, wobec wyników badań, które się pojawiają, które mówią, że szkoła po ulicy jest środowiskiem najbardziej narażonym na agresję, dlaczego nie szukacie sojusznika, który by pomógł zmieniać tę sytuację? Pomógł w tworzeniu programów wychowawczych? Trzeba pamiętać o tym, że obecność katechezy w szkole, katechetów w szkole to nie jest sprawa indoktrynacji. My najpierw uczymy jak być człowiekiem. Najpierw uczymy takich postaw ogólnoludzkich: otwartości, życzliwości, szacunku do drugiego człowieka, dla dobra wspólnego, odpowiedzialności za innych, za środowisko. Dopiero później uczymy prawd wiary i tego wszystkiego, co niesie program nauczania religii.
Ks. WW: Najlepszym dowodem na to, że taki kierunek się sprawdza, są szkoły katolickie, gdzie nie ma problemów z przestępczością, narkotykami czy agresją.
Bp MM: Dokładnie tak jest. Dlaczego dzisiaj rodzice, również ci, którzy nie do końca są osobami wierzącymi czy praktykującymi, szukają jednak szkoły katolickiej dla swoich dzieci? Bo wiedzą, że tam jest środowisko zdrowe. Nie ma agresji, jest budowanie człowieczeństwa, życia wokół określonego systemu wartości. To jest niezwykle ważne. Jest wielkie zapotrzebowanie na szkoły katolickie. Dlatego trzeba zrobi…ć wszystko, żeby te szkoły nie tylko mogły powstawać, ale i dobrze rozwijać się. Ciekawe jest to, że niż demograficzny sprawia, że zmniejsza się ilość oddziałów, zamykane są całe szkoły, a jednocześnie jest zapotrzebowanie na szkoły katolickie. One są alternatywą na te problemy. Świadczy o tym np. nowa szkoła pijarska, która powstaje w Bolesławcu.
Ks. WW: Czy ten opór przeciw katechezie, jej marginalizowanie nie jest takim czyszczeniem przedpola dla zmian obyczajowych, które wymusza w pewien sposób współczesny świat, ale i Unia Europejska?
Bp MM: Tak jest. Jest ten „Wielki Brat”, który próbuje wymusić na polskich resortach, nie tylko szkolnictwa, edukacji, ale i gospodarki, czy innych obszarach funkcjonowania państwa, rewolucję obyczajową, która niby oparta jest na wolności, ale która w rzeczywistości będzie zniewalać człowieka. Wystarczy spojrzeć na szkoły, w których panuje taki luz, gdzie eksponuje się wolność źle pojętą, źle pojętą tolerancję. Widać, że jest to droga do nikąd. Muszą być jasno określone zasady w domu, w rodzinie, w szkole. Dziecko musi wiedzieć, jakie są granice wolności, praw, musi wiedzieć, kto rządzi w domu. Ci, którzy planują polską szkołę, polską edukację też muszą to mieć na względzie.
Ks. WW: Co Episkopat w tej sytuacji może jeszcze zrobić?
Bp MM: Cały czas staramy się rozmawiać, przekonywać. Kiedy spotykamy się w Ministerstwie Edukacji narodowej za każdym razem upominamy się o to, by religia miała swoje szczególne miejsce w programie edukacyjnym szkoły. Myślę, że również cały szereg inicjatyw edukacyjnych płynących z Konferencji Episkopatu, jak np. Tydzień Wychowania, promocja szkolnictwa katolickiego, to wszystko służy promocji edukacji opartej o jasno określony system wartości. Sporo czasu poświęcamy temu, by w przyszłości religia stała się przedmiotem do wyboru na maturze. Według naszych analiz prawnych, mamy taką możliwość, oczywiście po spełnieniu pewnych wymogów i po stronie Kościoła, jak i Ministerstwa. Tym bardziej, że okazuje się, że jest spora grupa młodych ludzi, którzy mają naprawdę dużą wiedzę teologiczną. Świadczy o tym udział młodzieży np. w Olimpiadzie Teologii Katolickiej. Przygotowując się do niej, młodzież wykonuje ogromną pracę. I po wynikach widać, że świetnie sobie z tym radzą. Przygotowanie do takiej olimpiady jest naprawdę na wysokim poziomie. Dlaczego zatem nie mogliby wykorzystać tej zdobytej wiedzy na egzaminie maturalnym?
Dziękuję za rozmowę


