Get Adobe Flash player
Szanowni Państwo! Serdecznie witamy na stronie internetowej Parafii Rzymskokatolickiej p.w. Św. Jadwigi Śląskiej w Sokołowcu. Mamy nadzieję, że strona pozwoli uzyskać Państwu jak najwięcej informacji oraz zachęci do odwiedzenia tego urokliwego zakątka ..
Kościół pw. św. Jadwigi Śląskiej w Sokołowcu
Kościół pw. św. Jadwigi Śląskiej w Sokołowcu
Kościół pw. św. Jadwigi Śląskiej w Sokołowcu
Kościół pw. św. Jadwigi Śląskiej w Sokołowcu
Kościół pw. św. Jadwigi Śląskiej w Sokołowcu
Kościół pw. św. Jadwigi Śląskiej w Sokołowcu
Kościół pw. św. Trójcy w Rząśniku

Dekret Biskupa Legnickiego wzywający wiernych Diecezji Legnickiej do modlitwy w intencji Kościoła, Papieża Benedykta XVI oraz o wybór nowego papieża

Dekret Biskupa Legnickiego

wzywający wiernych Diecezji Legnickiej

do modlitwy w intencji Kościoła, Papieża Benedykta XVI

oraz o wybór nowego papieża

Wypełniając wolę Jego Świątobliwości papieża Benedykta XVI, wzywam wiernych Diecezji Legnickiej do gorliwej modlitwy w intencji Kościoła powszechnego, w intencji Ojca Świętego ustępującego z urzędu biskupa Rzymu oraz do modlitwy o wybór nowego papieża.

Korzystając z uprawnień przysługujących biskupowi diecezjalnemu, na podstawie przepisów prawa liturgicznego zawartych w Ogólnym Wprowadzeniu do Mszału Rzymskiego (nr 374), zezwalam aby w kościołach i kaplicach Diecezji Legnickiej od dnia dzisiejszego celebrować Eucharystię wg formularzy: „Msza za Kościół” (1-4). Natomiast od dnia 1 marca 2013 roku, a zwłaszcza od rozpoczęcia konklawe, aż do jego zakończenia, celebrować Eucharystię wg formularza: „Msza o wybór papieża”. W powyższych sytuacjach, należy zachować normy podane w nr. 374 OWMR.

Celebrując wg podanych formularzy, w doborze czytań mszalnych należy stosować zasadę lectio continua (OWMR 370) oraz używać szat koloru obowiązującego okresu liturgicznego

PAPIEŻ BENEDYKTPODJĄŁ DECYZJĘ O REZYGNACI Z URZĘDU

Radio Watykańskie poinformowało, iż decyzję taką Papież ogłosił w czasie konsystorza zwyczajnego w Watykanie. Oto oświadczenie, jakie Benedykt XVI złożył wobec Kolegium Kardynalskiego.

Najdrożsi Bracia, 

zawezwałem was na ten Konsystorz nie tylko z powodu trzech kanonizacji, ale także, aby zakomunikować wam decyzję o wielkiej wadze dla życia Kościoła. Rozważywszy po wielokroć rzecz w sumieniu przed Bogiem, zyskałem pewność, że z powodu podeszłego wieku moje siły nie są już wystarczające, aby w sposób należyty sprawować posługę Piotrową. Jestem w pełni świadom, że ta posługa, w jej duchowej istocie powinna być spełniana nie tylko przez czyny i słowa, ale w nie mniejszym stopniu także przez cierpienie i modlitwę. Tym niemniej, aby kierować łodzią św. Piotra i głosić Ewangelię w dzisiejszym świecie, podlegającym szybkim przemianom i wzburzanym przez kwestie o wielkim znaczeniu dla życia wiary, niezbędna jest siła zarówno ciała, jak i ducha, która w ostatnich miesiącach osłabła we mnie na tyle, że muszę uznać moją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi posługi. Dlatego, w pełni świadom powagi tego aktu, z pełną wolnością, oświadczam, że rezygnuję z posługi Biskupa Rzymu, Następcy Piotra, powierzonej mi przez Kardynałów 19 kwietnia 2005 roku, tak, że od 28 lutego 2013 roku, od godziny 20.00, rzymska stolica, Stolica św. Piotra, będzie zwolniona (sede vacante) i będzie konieczne, aby ci, którzy do tego posiadają kompetencje, zwołali Konklawe dla wyboru nowego Papieża.

Najdrożsi Bracia, dziękuję wam ze szczerego serca za całą miłość i pracę, przez którą nieśliście ze mną ciężar mojej posługi, i proszę o wybaczenie wszelkich moich niedoskonałości. Teraz zawierzamy Kościół święty opiece Najwyższego Pasterza, naszego Pana Jezusa Chrystusa, i błagamy Jego najświętszą Matkę Maryję, aby wspomagała swoją matczyną dobrocią Ojców Kardynałów w wyborze nowego Papieża. Jeśli o mnie chodzi, również w przyszłości będę chciał służyć całym sercem, całym oddanym modlitwie życiem, świętemu Kościołowi Bożemu.

W Watykanie, 10 lutego 2013 r.

ORĘDZIE BISKUPA STEFANA CICHEGO NA 5. NIEDZIELĘ W CIĄGU ROKU

Drodzy siostry i bracia!

Kochani diecezjanie!

1. Wypłyń na głębię

W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy, jak Pan Jezus spotkał rybaków na czele z Szy­monem Piotrem zmartwionych brakiem owoców nocnego połowu. Mieli świadomość, że przy braku owoców ich pracy trudno im będzie utrzymać rodziny. Zmęczeni i zniechęceni usłyszeli słowa Przybysza skierowane do Piotra: wypłyń na głębię. Wypłyń
na głębie i spróbuj jeszcze raz zarzucić sieci. Doświadczonym rybakom trudno było zrozumieć te słowa, bo przecież całą noc byli na głębi z zarzuconymi sieciami.
Czy teraz miałoby się coś zmienić? Pierwszy, u którego pojawia się iskierka wiary, jest Szymon Piotr. Decyduje, że na słowo Jezusa podejmują trud, wydawałoby się, „syzyfową pracę”. To co za chwilę zobaczyli, wprawiło ich w zdumienie: sieci zaczęły się rwać od ilości złowionych ryb. W wielkiej radości i zdumieniu słyszą słowa:
nie bój się… Bóg może wszystko, a przez Jego słowo pustka zamienia się w pełnię, ciemność staje się jasnością, a zmartwienie i smutek przechodzą w radość.

2. Nie bój się

Moi drodzy!

Obraz z dzisiejszej Ewangelii przedstawia naszą codzienność, także naszą obecną rzeczywistość. Od jakiegoś czasu obserwujemy w naszej Ojczyźnie działania,
które burzą obraz życia rodzinnego. Coraz więcej jest rozbitych rodzin. Termin „małżeństwo”, celowo zamieniany jest w „partnerstwo”. Z jednej strony ubolewamy,
że rodzi się tak mało dzieci, a z drugiej bardzo mało się czyni, by ułatwić małżeństwom stworzenie dobrych warunków do przyjęcia i dobrego wychowania potomstwa. Na pierwszych stronach gazet opisywane są historie znanych osób, które po raz kolejny wymieniają swoich życiowych partnerów. Środowiska homoseksualne coraz głośniej upominają się, by ich związki zrównać z prawami małżeństw, a za chwilę upomną się o możliwość adopcji i wychowania dzieci… Można by jeszcze wiele wymieniać.

W takim klimacie wzrastają dzieci, których świadomość zanurzona w przestrzeni „toksycznych” mediów jest zatruwana. To co się dokonuje, tworzy ich wyobrażenie życia rodzinnego, które dalekie jest od prawdziwego klimatu wzrastania w rodzinie. To jest nasze współczesne zmartwienie. Nakreślona powyżej sytuacja powoduje,
że stajemy się coraz słabszym społeczeństwem, a już tylko w opowiadaniach starszego pokolenia z sentymentem wracamy do stwierdzenia, że kiedyś było inaczej, było normalnie. Wydaje się, że nasze wysiłki podejmowane na ziemi, jakby przestały przynosić owoce.

Drodzy siostry i bracia!

Wiem, że opisana rzeczywistość jest przygnębiająca. Jednak jako chrześcijanie,
którzy słuchają słowa Bożego, nie możemy pozostać na poziomie przygnębienia i kłopotu. Słowa Jezusa: wypłyń na głębię, nie bój się w żaden sposób nie straciły na swojej aktualności. Mimo smutku z racji trudnej sytuacji pragnę wszystkich zaprosić i zachęcić, byśmy się nie poddali, ale na nowo zarzucili sieci i zaczęli owocnie działać.
Koniecznie musimy podjąć działania na rzecz rodziny, która jest fundamentem społeczeństwa.

3. Rodziną przemienić świat

Warto teraz wrócić do wydarzenia, które miało miejsce w Mediolanie na przełomie maja i czerwca 2012 r. Odbyło się tam wówczas VII Światowe Spotkanie Rodzin
pod przewodnictwem papieża Benedykta XVI. Ojciec Święty solidaryzując się z rodzinami z ca­łego świata pokazywał, że prawdziwa, chrześcijańska rodzina, oparta
na małżeństwie mężczyzny i kobiety, jest drogą do przemiany „dziwnego”, współczesnego świata. W homilii na zakończenie mediolańskiego święta rodzin mówił: nie jest łatwo, zwłaszcza dziś, żyć waszym [małżeńskim] powołaniem, ale rzeczywistość miłości jest wspaniała, jest jedyną siłą, która może naprawdę przemienić kosmos, światmacie przed oczami świadectwo tak wielu rodzin, które wskazują drogi wzrastania
w miłości
. Natomiast w wieczór poprzedzający zakończenie Spotkania, miało miejsce tzw. Święto Świadectw. Wybrane rodziny z różnych krajów świata stawiały Papieżowi pytania, na które Ojciec Święty udzielał odpowiedzi. Jako pierwsza zadała pytanie siedmioletnia dziewczynka z Wietnamu, która przybyła do Mediolanu wraz z rodzicami i bratem. Zapytała Papieża, co najmilej i najchętniej wspomina z okresu swojego dzieciństwa. Benedykt XVI udzielił takiej odpowiedzi, dając świadectwo wielkiej wartości życia rodzinnego: zasadniczą sprawą dla naszej rodziny zawsze była niedziela. Niedziela zaczynała się już w sobotę po południu. Ojciec czytał nam niedzielne teksty liturgiczne z bardzo wtedy popularnej w Niemczech książki, gdzie były one także wyjaśniane. Tak rozpoczynała się niedziela: wchodziliśmy w liturgię w atmosferze radości. Następnego dnia szliśmy na Mszę św. … A potem w domu ważny był oczywiście wielki wspólny obiad. Dużo też razem śpiewaliśmy… Mój tato grał na cytrze i śpiewał.
To niezapomniane chwile. Potem oczywiście wspólnie odbywaliśmy podróże, długie spacery. Mieszkaliśmy blisko lasu i spacery po lesie były bardzo piękne: przygody,
gry itp. Jednym słowem, łączyło nas jedno serce i jedna myśl, wiele wspólnych
doświadczeń, nawet w czasach bardzo trudnych, gdyż był to okres wojny, wcześniej dyktatury, a później biedy. Ale panowała między nami ta wzajemna miłość, radość również z rzeczy prostych i dlatego mogliśmy wytrzymać i pokonać także i tamte
rzeczy. Dorastaliśmy w przekonaniu, że dobrze być człowiekiem, bo widzieliśmy,
że dobroć Boga znajdowała odzwierciedlenie w rodzicach i rodzeństwie. I, prawdę mówiąc, gdy próbuję sobie trochę wyobrazić, jak to będzie w raju, przychodzi mi na myśl okres mojej młodości, mojego dzieciństwa. Tak więc w tej atmosferze zaufania, radości i miłości byliśmy szczęśliwi i myślę, że w niebie powinno być podobnie jak za czasów mojej młodości. W tym sensie mam nadzieję, że przechodząc na „tamten świat”, pójdę „do domu”
.

4. Kongres Rodzin Diecezji Legnickiej

Opisane powyżej wydarzenie w Mediolanie było działaniem ogólnokościelnym,
ale jako rodzina diecezjalna też nie możemy pozostać bierni w naszym postępowaniu. W program duszpasterski diecezji legnickiej „Być solą ziemi” i w inicjatywy związane z przeżywaniem Roku Wiary wpisuje się wydarzenie Kongresu Rodzin Diecezji Legnickiej pod hasłem Rodzina solą ziemi. W listopadzie ubiegłego roku przeżywaliśmy w Legnicy Pierwszy Kongres Rad Parafialnych naszej diecezji. Było to przygotowanie do Pierwszego Krajowego Kongresu Parafialnych Rad Duszpasterskich, który odbędzie się we wrześniu br. w Licheniu. Natomiast 18 maja br. przeżyjemy w Sanktuarium Maryjnym w Krzeszowie Kongres Rodzin Diecezji Legnickiej, który będzie przedłużeniem pięknej atmosfery spotkania w Mediolanie. Celami, które chcielibyśmy osiągnąć poprzez to święto rodzin są: zawierzenie rodzin diecezji legnickiej Matce Bożej Łaskawej i św. Józefowi, promocja życia rodzinnego, głębsze związanie rodziny z Bogiem, wyrażenie jedności rodzin diecezji legnickiej, wspólny apel o wsparcie
rodziny i ukazanie, że rodzina jest drogą Kościoła.

a. przygotowanie

Dobre, owocne przeżycie Kongresu Rodzin wymaga przygotowania. Odpowiednie kroki zostały już powzięte przez Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Legnickiej. W ubiegłym roku został wydany i przekazany do parafii specjalny Informator Duszpasterstwa Rodzin, w którym zostały zaprezentowane ruchy i stowarzyszenia katolickie działające z rodzinami i na rzecz rodzin w naszej diecezji. Już prawie dwa lata odbywają się regularne spotkania liderów tych grup, by przygotować Kongres i skoordynować różne działania dla rodzin. W tym celu została też założona specjalna strona internetowa Duszpasterstwa Rodzin Diecezji Legnickiej

(http://drdl.diecezja.legnica.pl/duszpasterstwo.html).

Chciałbym też prosić, by w ramach przygotowania odprawić w każdej parafii dwie nowenny w intencji rodzin naszej diecezji i Kongresu. Pierwsza nowenna - do Świętej Rodziny rozpocznie się w Środę Popielcową, czyli za trzy dni. Natomiast druga – do św. Józefa powinna zostać odprawiona przed uroczystością św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny i zakończyć się 19 marca. Istotną kwestią jest, by trudną sytuację przemieniać modlitwą, pokornym wołaniem do Boga. Wówczas przeżyjemy zdumienie, gdy ujrzymy jej owoce. Proszę również, by na każdej Mszy św. podczas Modlitwy Powszechnej jedno z wezwań było poświęcone rodzinie. Wszystkie potrzebne teksty znajdują się w Programie Duszpasterskim Diecezji Legnickiej na lata 2012/2013 „Być solą ziemi”, który został przekazany do każdej parafii.

b. Kongres

Na zakończenie tego listu pragnę zaprosić Was, Drodzy Diecezjanie, do udziału
w Kongresie Rodzin Diecezji Legnickiej. Zapraszam całe rodziny, dzieci, młodzież, babcie, dziadków. Zapraszam wszystkich, bo jest to dla nas sprawa bardzo ważna. Podczas Kongresu odbędą się prelekcje, będą wypowiadane świadectwa, nie zabraknie pięknej muzyki. Zostanie zorganizowany piknik rodzinny, zaprezentują się ruchy
i stowarzyszenia dla rodzin, będzie punkt informacji o naprotechnologii i naturalnym planowaniu rodziny. Dzieci będą miały swój plac zabaw. Będzie można podziwiać popisy akrobatyczne. Oczywiście centralnym punktem będzie Eucharystia w intencji rodzin, podczas której zawierzymy je Matce Bożej Łaskawej i św. Józefowi. Szczegółowy program został już opracowany i umieszczony na stronie internetowej Duszpasterstwa Rodzin naszej diecezji. Niech każdy czuje się zaproszony i mile widziany. Mam nadzieję, że w każdej parafii księża proboszczowie zorganizują pielgrzymki
autokarowe do Krzeszowa, byśmy razem mogli przeżyć ten dzień i wspólnie wyrazić poparcie dla rodziny i zachęcić do życia rodzinnego.

Świat dzisiejszy potrzebuje przemiany, potrzebuje na nowo stać się przyjazny
dla czło­wieka. Do tego potrzebna jest silna, zdrowa rodzina. Rodzina jest solą tej ziemi i mo­że nadać jej wspaniały smak.

Na owocne przeżycie Wielkiego Postu, Świąt Paschalnych i przygotowania
do Kongresu Rodzin z serca błogosławię i zapraszam do Krzeszowa.

† Stefan Cichy
Biskup Legnicki

Legnica, dnia 31 stycznia 2013 r., we wspomnienie św. Jana Bosko, prezbitera

ORĘDZIE PAPIEŻA BENEDYKTA XVI NA WIELKI POST 2013 ROKU

Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI na Wielki Post 2013 r.

Wiara w miłość pobudza do miłości
„Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam” (1 J 4, 16)

Drodzy Bracia i Siostry!

Obchody Wielkiego Postu w kontekście Roku Wiary stanowią dla nas cenną sposobność do medytowania nad relacją między wiarą a miłością – między wiarą w Boga, w Boga Jezusa Chrystusa, i miłością, która jest owocem działania Ducha Świętego i prowadzi nas drogą poświęcenia się Bogu i innym ludziom.

1. Wiara jako odpowiedź na miłość Boga

Już w mojej pierwszej encyklice przedstawiłem parę elementów, pozwalających dostrzec ścisły związek między tymi dwiema cnotami teologalnymi – wiarą i miłością. Wychodząc od fundamentalnego stwierdzenia apostoła Jana: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam!” (1 J 4, 16), przypomniałem, że „u początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie. (...) Ponieważ Bóg pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4, 10), miłość nie jest już tylko ‘przykazaniem’, ale odpowiedzią na dar miłości, z jaką Bóg do nas przychodzi” (Deus caritas est, 1). Wiara stanowi owo osobiste przylgnięcie – obejmujące wszystkie nasze władze – do objawienia bezinteresownej i „żarliwej” miłości, jaką Bóg żywi do nas, a która w pełni objawia się w Jezusie Chrystusie. Spotkanie z Bogiem-Miłością, który odwołuje się nie tylko do serca, ale także do umysłu: „Poznanie Boga żyjącego jest drogą wiodącą do miłości, a ‘zgoda’ naszej woli na Jego wolę łączy rozum, wolę i uczucie w ogarniający wszystko akt miłości. Jest to jednak proces, który pozostaje w ciągłym rozwoju; miłość nigdy nie jest ‘skończona’ i spełniona” (tamże, 17). Dlatego wszyscy chrześcijanie, a w szczególności „osoby prowadzące działalność charytatywną”, potrzebują wiary, takiego „spotkania z Bogiem w Chrystusie, które by budziło w nich miłość i otwierało ich serca na drugiego, tak aby miłość bliźniego nie była już dla nich przykazaniem nałożonym niejako z zewnątrz, ale konsekwencją wynikającą z ich wiary, która działa przez miłość” (tamże, 31 a). Chrześcijanin to osoba zdobyta przez miłość Chrystusa, dlatego też przynaglany przez tę miłość – „caritas Christi urget nos” (2 Kor 5, 14) – jest otwarty w głęboki i konkretny sposób na miłość bliźniego (por. tamże, 33). Taka postawa rodzi się przede wszystkim ze świadomości, że jesteśmy kochani przez Pana, że nam przebacza, a nawet służy Pan, który pochyla się, aby umyć nogi apostołom, i ofiarowuje samego siebie na krzyżu, aby przyciągnąć ludzkość do miłości Bożej.

„Wiara ukazuje nam Boga, który dał swojego Syna za nas, i tym samym budzi w nas zwycięską pewność, że to prawda: Bóg jest miłością! (...) Wiara, która jest świadoma miłości Boga, objawionej w przebitym na krzyżu Sercu Jezusa, ze swej strony pobudza do miłości. Jest ona światłem – w gruncie rzeczy jedynym – które wciąż na nowo rozprasza mroki ciemnego świata i daje nam odwagę do życia i działania” (tamże, 39). To wszystko pozwala nam zrozumieć, że zasadniczą postawą wyróżniającą chrześcijan jest właśnie „miłość oparta na wierze i przez nią kształtowana” (por. tamże, 7).

2. Miłość jako życie w wierze

Całe życie chrześcijańskie jest odpowiadaniem na miłość Boga. Pierwszą odpowiedzią jest właśnie wiara jako przyjęcie, pełne zdumienia i wdzięczności, niesłychanej inicjatywy Bożej, która nas poprzedza i przynagla. I „tak” wiary wyznacza początek świetlanej historii przyjaźni z Panem, która wypełnia całe nasze życie i nadaje mu sens. Bóg jednak nie zadowala się tym, że przyjmujemy Jego darmową miłość. Nie ogranicza się do miłowania nas, ale chce nas przyciągnąć do siebie, przemienić w sposób tak głęboki, abyśmy mówili za św. Pawłem: „teraz (...) już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20).

Kiedy pozostawiamy miejsce dla miłości Boga, zostajemy do Niego upodobnieni, stajemy się uczestnikami Jego miłości. Otwarcie się na Jego miłość oznacza, że pozwalamy, aby On w nas żył i nas prowadził do kochania razem z Nim, w Nim i tak jak On; tylko wówczas nasza wiara staje się prawdziwie wiarą, która „działa przez miłość” (Ga 5, 6), a On trwa w nas (por. 1 J 4, 12).

Wiara to poznanie prawdy i przylgnięcie do niej (por. 1 Tm 2, 4); miłość to „poruszanie się” w prawdzie (por. Ef 4, 15). Przez wiarę nawiązuje się przyjaźń z Panem; przez miłość żyje się tą przyjaźnią i ją pielęgnuje (por. J 15, 14 n). Wiara skłania nas do przyjęcia przykazania Pana i Nauczyciela; miłość daje nam błogosławieństwo wprowadzania go w czyn (por. J 13, 13-17). W wierze zostajemy zrodzeni jako dzieci Boże (por. J 1, 12 n.); miłość sprawia, że w konkretny sposób trwamy w tym synostwie Bożym, przynosząc owoc Ducha Świętego (por. Ga 5, 22). Wiara pozwala nam rozpoznać dary, które dobry i wielkoduszny Bóg nam powierza; miłość sprawia, że owocują (por. Mt 25, 14-30).

3. Nierozerwalny związek między wiarą a miłością

W świetle tego, co zostało powiedziane, okazuje się jasno, że nie możemy nigdy rozdzielać czy wręcz przeciwstawiać wiary i miłości. Obydwie te cnoty teologalne są ze sobą ściśle związane, i błędem byłoby upatrywanie między nimi sprzeczności lub „dialektyki”. Z jednej strony bowiem ograniczeniem jest postawa, która kładzie tak silny akcent na pierwszeństwo i decydującą rolę wiary, że nie docenia – i niemal je lekceważy – konkretnych uczynków miłości, sprowadzając ją do ogólnikowego humanitaryzmu. Z drugiej jednak, ograniczeniem jest również utrzymywanie przesadnej wyższości miłości i jej działania, i myślenie, że uczynki zastępują wiarę. Dla zachowania zdrowego życia duchowego trzeba wystrzegać się zarówno fideizmu, jak i moralizującego aktywizmu.

Życie chrześcijańskie to nieustanne wchodzenie na górę spotkania z Bogiem, aby później zejść, niosąc miłość i siłę, które z niego się rodzą, aby służyć naszym braciom i siostrom z taką samą miłością jak Bóg. W Piśmie Świętym widzimy, że zapał apostołów do głoszenia Ewangelii, które wzbudza wiarę, jest ściśle związany z miłosierną troską o to, by służyć ubogim (por. Dz 6, 1-4). W Kościele kontemplacja i działanie, których jakby symbolem są ewangeliczne postaci sióstr Marii i Marty, muszą współistnieć i się uzupełniać (por. Łk 10, 38-42). Priorytetem jest zawsze relacja z Bogiem, a prawdziwe ewangeliczne dzielenie się winno być zakorzenione w wierze (por. katecheza podczas audiencji generalnej z 25 kwietnia 2012 r.). Pojawia się bowiem niekiedy tendencja do ograniczania „miłości bliźniego” do solidarności lub zwykłej pomocy humanitarnej. Trzeba natomiast pamiętać, że największym dziełem miłości jest właśnie ewangelizacja, czyli „posługa Słowa”. Nie ma bardziej dobroczynnego, a zatem bardziej miłosiernego działania na rzecz bliźniego niż łamanie chleba Słowa Bożego, dzielenie się z nim Dobrą Nowiną Ewangelii, wprowadzanie go w relację z Bogiem: ewangelizacja jest największą i pełną promocją osoby ludzkiej. Jak pisze sługa Boży Papież Paweł VI w encyklice Populorum progressio, właśnie głoszenie Chrystusa jest pierwszym i zasadniczym czynnikiem rozwoju (por. n. 16). To pierwotna prawda o miłości Boga do nas, którą się żyje i głosi, otwiera nasze życie na przyjęcie tej miłości i umożliwia integralny rozwój ludzkości i każdego człowieka (por. enc. Caritas in veritate, 8).

W istocie wszystko bierze początek z Miłości i zmierza do Miłości. Darmową miłość Boga poznaliśmy za pośrednictwem przesłania Ewangelii. Jeżeli przyjmujemy ją z wiarą, zyskujemy ten pierwszy i niezbędny kontakt z boskością, który może „rozkochać nas w Miłości”, abyśmy później trwali i wzrastali w tej Miłości, i z radością przekazywali ją innym.

Odnośnie do relacji między wiarą a uczynkami miłości, słowa z Listu św. Pawła do Efezjan chyba najlepiej wyrażają ich wzajemne powiązanie: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg (...) przygotował, abyśmy je pełnili” (2, 8-10). Widać z tego, że cała inicjatywa zbawcza pochodzi od Boga, od Jego łaski, od Jego przebaczenia przyjętego w wierze; ale ta inicjatywa bynajmniej nie ogranicza naszej wolności i naszej odpowiedzialności, lecz sprawia, że zyskują autentyczność i ukierunkowanie na dzieła miłosierdzia. Te ostatnie nie są owocem głównie wysiłku człowieka i powodem do chluby, ale rodzą się z samej wiary, wypływają z łaski, którą Bóg daje w obfitości. Wiara bez uczynków jest jak drzewo bez owoców: te dwie cnoty wynikają z siebie nawzajem. Wielki Post zachęca nas właśnie, poprzez tradycyjne wskazania odnośnie do życia chrześcijańskiego, abyśmy umacniali wiarę przez uważniejsze i dłuższe słuchanie Słowa Bożego oraz udział w sakramentach, a zarazem, byśmy wzrastali w miłości, w miłości do Boga i do bliźniego, także poprzez konkretne zalecenia postu, pokuty i jałmużny.

4. Pierwszeństwo wiary, prymat miłości

Jak każdy dar Boży, wiara i miłość doprowadzają na nowo do działania jednego i tego samego Ducha Świętego (por. 1 Kor 13), tego Ducha, który w nas woła: „Abba, Ojcze!” (Ga 4, 6), i który każe nam mówić: „Panem jest Jezus!” (1 Kor 12, 3), i „Maranatha!” (1 Kor 16, 22; Ap 22, 20).

Wiara, będąca darem i odpowiedzią, pozwala nam poznać prawdę Chrystusa jako Miłości wcielonej i ukrzyżowanej, pełne i doskonałe przylgnięcie do woli Ojca i nieskończone miłosierdzie Boże w stosunku do bliźniego; wiara zaszczepia w sercu i w umyśle mocne przekonanie, że właśnie ta Miłość jest jedyną rzeczywistością, która odnosi zwycięstwo nad złem i nad śmiercią. Wiara wzywa nas do patrzenia w przyszłość z cnotą nadziei, w ufnym oczekiwaniu, aż zwycięstwo miłości Chrystusa osiągnie swoją pełnię. Miłość bliźniego ze swej strony wprowadza nas w miłość Bożą, objawioną w Chrystusie, sprawia, że w sposób osobisty i egzystencjalny włączamy się w całkowite i bezwarunkowe oddanie się Jezusa Ojcu i braciom. Duch Święty, wlewając w nas miłość, czyni nas uczestnikami oddania samego Jezusa: synowskiego oddania Ojcu i braterskiego każdemu człowiekowi (por. Rz 5, 5).

Relacja między tymi dwiema cnotami jest analogiczna do tej, jaka zachodzi między dwoma fundamentalnymi sakramentami Kościoła – chrztem i Eucharystią. Chrzest (sacramentum fidei) poprzedza Eucharystię (sacramentum caritatis), ale jest na nią, która stanowi pełnię drogi chrześcijańskiej, ukierunkowany. W analogiczny sposób wiara poprzedza miłość, ale okazuje się autentyczna tylko wtedy, gdy miłość jest jej uwieńczeniem. Wszystko bierze początek w pokornym przyjęciu wiary („dowiedzenia się, że jesteśmy kochani przez Boga”), ale punktem dojścia musi być prawda miłości („umiejętność kochania Boga i bliźniego”), która pozostaje na zawsze, jako pełnia wszystkich cnót (por. 1 Kor 13, 13).

Drodzy bracia i siostry, w tym okresie Wielkiego Postu, w którym przygotowujemy się do obchodów wydarzenia krzyża i zmartwychwstania, przez które Miłość Boża odkupiła świat i oświeciła historię, życzę wam wszystkim, abyście przeżywali ten cenny czas, ożywiając wiarę w Jezusa Chrystusa, aby wejść w krąg Jego miłości do Ojca i do każdego brata i siostry, których spotykamy w naszym życiu. Zanoszę w tej intencji modlitwę do Boga, prosząc o błogosławieństwo Pana dla każdego z was i dla każdej wspólnoty!

Watykan, 15 października 2012 r.

BENEDICTUS PP. XVI

ORĘDZIE PAPIEŻA BENEDYKTA XVI NA ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO

"Idź, i ty czyń podobnie!"(Łk 10, 37)

             Drodzy Bracia i Siostry!

1. 11 lutego 2013 r., w liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, odbędą się w sanktuarium maryjnym w Altötting uroczyste obchody XXI Światowego Dnia Chorego. Dzień ten jest dla chorych i pracowników służby zdrowia, dla wiernych chrześcijan i dla wszystkich osób dobrej woli „owocnym czasem modlitwy, współuczestnictwa i ofiary z cierpienia dla dobra Kościoła oraz skierowanym do wszystkich wezwaniem, aby rozpoznali w chorym bracie święte Oblicze Chrystusa, który przez cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie dokonał dzieła zbawienia ludzkości" (Jan Paweł II, List ustanawiający Światowy Dzień Chorego, 13 maja 1992 r., 3). W tych okolicznościach jest szczególnie bliski mojemu sercu każdy i każda z was, drodzy chorzy, którzy w placówkach opiekuńczych i leczniczych czy też w domach doświadczacie trudnych chwil z powodu choroby i cierpienia. Wszystkim pragnę przekazać pełne otuchy słowa ojców Soboru Watykańskiego II: „Nie jesteście opuszczeni czy niepotrzebni: jesteście powołani przez Chrystusa, wy jesteście Jego przejrzystym obrazem" (Orędzie do ubogich, chorych i cierpiących).

2. Aby wam towarzyszyć w duchowej pielgrzymce, która z Lourdes – miejsca i symbolu nadziei i łaski – prowadzi nas do sanktuarium w Altötting, chciałbym wam zaproponować refleksję nad emblematyczną postacią Miłosiernego Samarytanina (por. Łk 10, 25-37). Opowiedziana przez św. Łukasza przypowieść ewangeliczna wpisuje się w szereg obrazów i historii zaczerpniętych z codziennego życia, za pomocą których Jezus pragnie pouczyć o głębokiej miłości Boga do każdej istoty ludzkiej, w szczególności gdy jest ona chora i cierpiąca. A jednocześnie, poprzez słowa kończące przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie: „Idź, i ty czyń podobnie" (Łk 10, 37), Pan ukazuje, jaka winna być postawa każdego Jego ucznia w stosunku do innych, zwłaszcza do potrzebujących opieki. Chodzi mianowicie o to, by czerpać z nieskończonej miłości Boga – utrzymując z Nim silną relację w modlitwie – siłę do tego, by na co dzień troszczyć się konkretnie, na wzór Miłosiernego Samarytanina, o osoby zranione na ciele i na duchu, proszące o pomoc, także gdy są to osoby nieznane i pozbawione zasobów. Odnosi się to nie tylko do pracowników duszpasterstwa i służby zdrowia, ale wszystkich, również samego chorego, który może przeżywać swoją kondycję w perspektywie wiary: „Nie unikanie cierpienia ani ucieczka od bólu uzdrawia człowieka, ale zdolność jego akceptacji, dojrzewania w nim prowadzi do odnajdywania sensu przez zjednoczenie z Chrystusem, który cierpiał z nieskończoną miłością (enc. Spe salvi, 37).

3. Różni ojcowie Kościoła upatrywali w postaci Miłosiernego Samarytanina samego Jezusa, a w człowieku, który wpadł w ręce złoczyńców, Adama, ludzkość zagubioną i zranioną przez swój grzech (por. Orygenes, Homilia o Ewangelii św. Łukasza XXXIV, 1-9; Ambroży, Komentarz do Ewangelii św. Łukasza, 71-84; Augustyn, Mowa 171). Jezus jest Synem Bożym, Tym, który uobecnia miłość Ojca – miłość wierną, wieczną, nie znającą barier ani granic. Ale Jezus jest także Tym, który „ogołaca się" ze swojej „boskiej szaty", który zniża się ze swojej boskiej „kondycji", by przyjąć postać ludzką (por. Flp 2, 6-8) i przybliżyć się do cierpiącego człowieka, aż po zstąpienie do piekieł, jak wyznajemy w Credo, i by przynieść nadzieję i światło. On nie traktuje jako zazdrośnie strzeżonego skarbu swojej równości z Bogiem (por. Flp 2, 6), ale pochyla się, pełen miłosierdzia, nad otchłanią ludzkiego cierpienia, aby wylać na nie oliwę pocieszenia i wino nadziei.

4. Rok Wiary, który przeżywamy, stanowi sprzyjającą okazję, aby wzmóc diakonię miłości w naszych wspólnotach kościelnych, tak by każdy stał się miłosiernym samarytaninem dla drugiego, dla człowieka, który jest obok nas. W związku z tym chciałbym wspomnieć kilka postaci, spośród niezliczonych w historii Kościoła, które pomagały osobom chorym doceniać wartość cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej i duchowej, aby były przykładem i przynaglały innych. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Świętego Oblicza „dzięki głębokiej znajomości scientia amoris" (Jan Paweł II, List apost. Novo millennio ineunte, 42), potrafiła przeżywać „w głębokim zjednoczeniu z męką Jezusa (...) chorobę, która po wielkich cierpieniach doprowadziła ją do śmierci" (Audiencja Generalna, 6 kwietnia 2011 r.). Sługa Boży Luigi Novarese, o którym wielu zachowuje jeszcze dziś żywą pamięć, w swojej posłudze dostrzegał w sposób szczególny doniosłe znaczenie modlitwy za chorych i cierpiących – a także z nimi – z którymi często udawał się do sanktuariów maryjnych, zwłaszcza do groty w Lourdes. Raoul Follereau, przynaglany miłością do bliźniego, poświęcił swoje życie opiece nad osobami dotkniętymi chorobą Hansena w najodleglejszych zakątkach kuli ziemskiej, inicjując m.in. Światowy Dzień Walki z Trądem. Bł. Teresa z Kalkuty rozpoczynała zawsze swój dzień od spotkania z Jezusem w Eucharystii, a później wychodziła z różańcem w ręku na ulice, by spotkać Pana obecnego w cierpiących – w szczególności w tych „nie chcianych, nie kochanych, nie leczonych"– i Mu służyć. Również św. Anna Schäffer z Mindelstetten potrafiła w sposób przykładny łączyć swoje cierpienia z cierpieniami Chrystusa: „łoże boleści stało się dla niej klasztorną celą, a cierpienie posługą misjonarską (...). Umacniana przez codzienną Komunię św., stała się niestrudzoną orędowniczką w modlitwie i odblaskiem miłości Boga dla wielu osób, szukających u niej rady" (homilia podczas Mszy św. kanonizacyjnej, 21 października 2012 r.). W Ewangelii wyróżnia się postać Najświętszej Maryi Panny, która idzie za cierpiącym Synem aż po najwyższą ofiarę na Golgocie. Nie traci Ona nigdy nadziei na zwycięstwo Boga nad złem, nad cierpieniem, nad śmiercią, i potrafi przyjąć w tym samym uścisku wiary i miłości Syna Bożego narodzonego w betlejemskiej grocie i zmarłego na krzyżu. Jej niezachwiana ufność w Bożą moc zostaje opromieniona przez zmartwychwstanie Chrystusa, które daje cierpiącym nadzieję i nową pewność bliskości i pocieszenia Pana.

5. Na koniec pragnę skierować wyrazy szczerej wdzięczności i słowa zachęty do katolickich placówek ochrony zdrowia i do samego społeczeństwa, do diecezji, do wspólnot chrześcijańskich, do rodzin zakonnych zaangażowanych w duszpasterstwo służby zdrowia, do stowarzyszeń pracowników służby zdrowia i wolontariatu. Oby we wszystkich wzrastała świadomość, że „przyjmując z miłością i wielkodusznie każde ludzkie życie, zwłaszcza wtedy, gdy jest ono wątłe lub chore, Kościół realizuje zasadniczy wymiar swego posłannictwa" (Jan Paweł II, posynodalna adhort. apost. Christifideles laici, 38).

Zawierzam ten XXI Światowy Dzień Chorego wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny Łaskawej, czczonej w Altötting, prosząc, aby zawsze towarzyszyła cierpiącej ludzkości w poszukiwaniu ulgi i niezłomnej nadziei, aby pomagała wszystkim osobom angażującym się w apostolat miłosierdzia stawać się miłosiernymi samarytanami dla swych braci i sióstr doświadczonych przez chorobę i cierpienie, i z serca udzielam Apostolskiego Błogosławieństwa.

Watykan, 2 stycznia 2013 r.

BENEDICTUS PP XVI

zabytki diecezji legnickiej

Logowanie